Samotność to taka straszna trwoga

„Samotność to taka straszna trwoga. Ogarnia mnie, przenika mnie.”  Tak śpiewał Ryszard Riedel, lider zespołu Dżem. 

Niezależnie od tego w jaki sposób próbujemy ją oswajać i ubierać w nowe znaczenia, samotność panoszy się w naszym świecie. Im ten świat bardziej dostatni , zaawansowany technologicznie,  promujący wygodne, pełne atrakcji życie, tym ONA paradoksalnie panoszy się jeszcze bardziej. 

Najbardziej doskwiera tym, którym trudno jest ją zagłuszyć filmikiem z You Tube, euforią dostarczaną przez zakupy w hipermarkecie czy weekendowy wypad do Bangkoku, Paryża albo w inny kraniec szerokiego świata. Muszą oni spojrzeć samotności prosto w oczy, a ona im – w samo dno duszy. Wtedy ukazuje swoje prawdziwe oblicze. To które podnosi włoski na skórze w piosence Riedla.

Jako ludzie jesteśmy „zwierzętami” stadnymi. Potrzebujemy grupy do tego, by utrzymywać zdrowie psychiczne. Wiemy to instynktownie i zawsze wiedzieliśmy. To dlatego najsurowszą karą, po karze śmierci, było wygnanie, izolacja od społeczności. Tak jest dotąd.

Ostatnie badania wyraźnie pokazują, że od jakości kontaktu z innymi ludźmi, zależy także nasza kondycja FIZYCZNA. Bliskość innych osób obniża poziom stresu, redukuje poziom lęku, poprawia jakość krążenia, a nawet ogólną odporność organizmu. Okazuje się, że osoby, które przez dłuższy czas nie doświadczają DOTYKU innych, zapadają na zdrowiu, a nawet umierają. Kiedy przychodzimy na świat, pierwsze co nas na nim spotyka, to dotyk drugiego człowieka.

Gdy dziecko dorasta, pojawiają się nowe potrzeby – poznawania świata, doświadczania – ale potrzeba kontaktu nie znika. Może być zagłuszana np. przez powiadomienia przychodzące na Messengera, ale nie można jej zupełnie zignorować. Wcześniej czy później da o sobie znać.

Przytuliłeś dzisiaj już kogoś? Może jeszcze warto to zrobić?

„Samotność to taka straszna trwoga. Ogarnia mnie, przenika mnie.”  Tak śpiewał Ryszard Riedel, lider zespołu Dżem. 

Niezależnie od tego w jaki sposób próbujemy ją oswajać i ubierać w nowe znaczenia, samotność panoszy się w naszym świecie. Im ten świat bardziej dostatni , zaawansowany technologicznie,  promujący wygodne, pełne atrakcji życie, tym ONA paradoksalnie panoszy się jeszcze bardziej. 

Najbardziej doskwiera tym, którym trudno jest ją zagłuszyć filmikiem z You Tube, euforią dostarczaną przez zakupy w hipermarkecie czy weekendowy wypad do Bangkoku, Paryża albo w inny kraniec szerokiego świata. Muszą oni spojrzeć samotności prosto w oczy, a ona im – w samo dno duszy. Wtedy ukazuje swoje prawdziwe oblicze. To które podnosi włoski na skórze w piosence Riedla.

Jako ludzie jesteśmy „zwierzętami” stadnymi. Potrzebujemy grupy do tego, by utrzymywać zdrowie psychiczne. Wiemy to instynktownie i zawsze wiedzieliśmy. To dlatego najsurowszą karą, po karze śmierci, było wygnanie, izolacja od społeczności. Tak jest dotąd.

Ostatnie badania wyraźnie pokazują, że od jakości kontaktu z innymi ludźmi, zależy także nasza kondycja FIZYCZNA. Bliskość innych osób obniża poziom stresu, redukuje poziom lęku, poprawia jakość krążenia, a nawet ogólną odporność organizmu. Okazuje się, że osoby, które przez dłuższy czas nie doświadczają DOTYKU innych, zapadają na zdrowiu, a nawet umierają. Kiedy przychodzimy na świat, pierwsze co nas na nim spotyka, to dotyk drugiego człowieka.

Gdy dziecko dorasta, pojawiają się nowe potrzeby – poznawania świata, doświadczania – ale potrzeba kontaktu nie znika. Może być zagłuszana np. przez powiadomienia przychodzące na Messengera, ale nie można jej zupełnie zignorować. Wcześniej czy później da o sobie znać.

Przytuliłeś dzisiaj już kogoś? Może jeszcze warto to zrobić?



Powrót do wszystkich

Nasi Partnerzy