Szkoła. Fabryka stresu


Wyobraź sobie, że budzisz się rano, wstajesz i idziesz do pracy. Jednak tam nie jest tak, jak zwykle.
Pracujesz w open space wraz z 30-toma innymi. Dowiadujesz się jednak, że nie będziesz tu cały dzień. Będziesz zmieniał pomieszczenia co godzinę – musisz wszystko zabrać i przenieść się w inne miejsce. Masz kilka minut i nie możesz się spóźnić, bo możesz zarobić karne punkty. Nie myśl jednak, że tam będziesz kontynuował swoją pracę. W nowym pomieszczeniu będziesz zajmował się czymś zupełnie innym i nie masz na to żadnego wpływu. Nikt nie pyta Cię, czy lubisz to robić, czy masz do tego talent, czy to rzecz, której nigdy dobrowolnie byś nie wybrał. Nie masz wyboru. Okazuje się też, że wraz z pomieszczeniem zmienia się szef! Każdy z nich ma prawo ocenić Twoją pracę w każdej chwili. Co więcej, dzieje się to na forum grupy! Wszyscy patrzą na Ciebie, gdy stoisz na środku, a on rozlicza Cię z jakości Twojej pracy! Nie dzieje się to w każdej godzinie, ale wiesz, że może tak być, więc nie opuszcza Cię napięcie i niepokój przed oceną szefa i innych.
Wreszcie, po wielu godzinach stresu, wracasz do domu. Ale to nie koniec. Liczyłeś na to, że od najbliższych dostaniesz zrozumienie i wsparcie. Przywitali Cię od progu ze zmartwionymi minami – dostali smsa od jednego z Twoich szefów – już wiedzą, że źle ocenił Twoją pracę. Twoi bliscy czują się zawiedzeni, rozczarowani…
Chciałbyś zapomnieć o tym koszmarnym dniu, wyjść z domu, uciec… Nic z tego! Dowiadujesz się, że Twoja praca nie kończy się na tym. Teraz musisz przygotować się na jutro, biorąc pod uwagę różne oczekiwania każdego Twojego szefa. Potrzebujesz jeszcze trzy, cztery godziny…
Taki scenariusz będzie powtarzał się codziennie.
Jak Wam się podoba. Chcielibyście obudzić się z tego snu? A może brzmi dziwnie znajomo? Jeśli nie dla Was, to na pewno dla naszych dzieci – to ich szkolna rzeczywistość. Świat się zmienia, a system, w którym uczą się nasze dzieci, zamiast rozwijać umiejętności radzenia sobie w nim, dokłada wymagań i wiedzy, bez uwzględniania potrzeb i możliwości dzieci. Jak podają statystyki, coraz więcej wśród nich pacjentów psychologów, psychiatrów, oddziałów odwykowych i wreszcie – samobójców. Coraz młodszych.
Korczak pisał: Szacunku, dla ciężkiej pracy wzrostu!
Nasze dzieci rosnąc, dojrzewając, ciężko pracują – już tym samym są zmęczone. Wspierajmy je, nie dokładajmy ciężaru naszych ambitnych oczekiwań na ich barki. Bądźmy po ich stronie.


Powrót do wszystkich